Ciekawe linki
Społecznosć w sieci
Społecznoć creatorów internetu. Jeżeli masz lub chcesz mieć wpływ na rozwój internetu. Przyłącz się do nas i wypełniaj Internet wiarygodną informacją.Sprawdź sam.
Global Corporation
Firma która stworzyła clubai. Laureat XI edycji konkursu Warszawski Znak Jakosci.Wejdź na stronę Globalu.
Prezydent się obraził
Najciekawszym elementem zamieszania wokół posła Pawła Zalewskiego była dla mnie wypowiedź prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w której ten ostatni uznał swą znajomość z tym pierwszym za zakończoną. Wcześniej w podobny sposób potraktowany został przez głowę naszego państwa Władysław Bartoszewski.
Jakże nisko musieliśmy upaść, skoro dochodzi u nas do pomieszania sfery politycznej i prywatnej: cóż ma wspólnego osobista sympatia czy antypatia obywatela Lecha Kaczyńskiego do relacji Prezydenta RP z przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu? Niestety, Kaczyński, podobnie jak jego poprzednik (kiedy chciał zatańczyć i zaśpiewać przed komisją śledczą), opacznie pojmuje autorytet urzędu prezydenckiego.
Otóż nie jest tak, że splendor i chwała urzędu spływa na obejmującego go delikwenta wraz z automatycznym przyznaniem mu Orderu Orła Białego; to właśnie ten konkretny polityk musi wykazać się osobistymi przymiotami, dzięki którym zyska szacunek zarówno on sam, jak i najwyższy urząd w państwie. Koncepcja przeciwna jest zaczerpnięta wprost z monarchii, którą - pomimo pewnych nepotystycznych ciągot - póki co nie jesteśmy.
Mówiąc prosto z mostu, Lech Kaczyński to się może obrażać na żonę, "że zupa była za słona". W relacjach oficjalnych powinien kierować się zupełnie innymi kategoriami, w przeciwnym bowiem razie ośmiesza nie tylko siebie, ale - co ważniejsze - urząd Prezydenta Rzeczypospolitej.
Jakże nisko musieliśmy upaść, skoro dochodzi u nas do pomieszania sfery politycznej i prywatnej: cóż ma wspólnego osobista sympatia czy antypatia obywatela Lecha Kaczyńskiego do relacji Prezydenta RP z przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu? Niestety, Kaczyński, podobnie jak jego poprzednik (kiedy chciał zatańczyć i zaśpiewać przed komisją śledczą), opacznie pojmuje autorytet urzędu prezydenckiego.
Otóż nie jest tak, że splendor i chwała urzędu spływa na obejmującego go delikwenta wraz z automatycznym przyznaniem mu Orderu Orła Białego; to właśnie ten konkretny polityk musi wykazać się osobistymi przymiotami, dzięki którym zyska szacunek zarówno on sam, jak i najwyższy urząd w państwie. Koncepcja przeciwna jest zaczerpnięta wprost z monarchii, którą - pomimo pewnych nepotystycznych ciągot - póki co nie jesteśmy.
Mówiąc prosto z mostu, Lech Kaczyński to się może obrażać na żonę, "że zupa była za słona". W relacjach oficjalnych powinien kierować się zupełnie innymi kategoriami, w przeciwnym bowiem razie ośmiesza nie tylko siebie, ale - co ważniejsze - urząd Prezydenta Rzeczypospolitej.
Strony tematyczne
- Kaczyński najebawszy.
- Mari Huana jest z konopii?
- Trzy słowa do wszystkich Polaków
- Kaczyński zawalnia Leppera
- Kaczyński śpiewa dla Narodu.
- Jarosław Kaczyński: Mogę stracić cierpliwość.
- Jarosław Kaczyński nawołuje do łamania prawa?
- Prezydent się obraził
- Źle się dzieje.
- Panie Premierze, atom to zła odpowiedź.
- Ogólnopolski problem dachów.
- Ja Chcę!! - Lech Kaczyński
- Prezydent powołał Wojciecha Mojzesowicza
- Kicha straszna - Prezydent Kaczyński robii wstyd Polakom.
- Prezydent Kaczyński pokazuje swój poziom wychowania.
- Globalne ocieplenie z winy Północy

4891
2651
3735
7496